czwartek, 28 kwietnia 2016

Pacjent to?

No właśnie. Kim jest pacjent w naszej Polskiej służbie zdrowia? Od 4 lat chodzie ciągle do jednego szpitala, za każdym razem gdy z niego wychodze to czuje  wkurwienie, uczucie że nigdy moje problemy zdrowotne nie zostaną rozwiązane, bo oczywiście nawet jak przyjdę godzinę później to jest opóźnienie 3 godzinne. Nie kompetencja lekarzy mnie przeraża...
W mojej chorobie więcej wyleczylam się sama bazując na internecie, gdyż moi super lekarze za każdym razem pogarszali mój stan. Od trzech lat wmawiali mi że nie jestem ubezpieczona ... Jak mogę nie być ubezpieczona jak biorę rentę rodzinna... Fuck...a zusik potrąca mi za to super premie. Dzisiaj przyszłam do ginekologa, bo wykrył mi cyste. Dobrze... Kazał zrobić badania,  potem przyjść na kontrole, czekalam na nią 2-3 h. Weszlam na 5 minut by powiedział mi to, że wyniki są dobre i abym przyszła za miesiąc. Że co???  Tak dużo mam czasu, aby co miesiąc spędzać tu pół dnia i tak bardzo  kocham to miejsce. Nigdzie indziej mnie tak nie krzywdzą jak tutaj ale to oposze w innym poście na temat mojej choroby. Dzisiaj przyszłam "za ten kolejny miesiąc" i co? Proszę czekać, bo zginęła pani karta, gdyż jest gdzieś tam, bo nie jest pani ubezpieczona....  Prosze siedzieć i czekać... Hmm kolejna godzina z życia, a wizyta .... Brak słów ... Okazało się że cysta sobie znikła, że mam omamy że mnue boli przy czym zostałam za to wyśmiana, a gdy stwierdziłam że mam dość już tego szpitala to utwierdzono mnie że nie jestem w szpitalu... Wtf??! A mnie nadal boli.... Zero organizacji, zero leczenia, brak wsparcia i wypełniania misji lekarza. Mam ochotę waląć meteorytem w ten szpital...

środa, 27 kwietnia 2016

Dawne dzieje 😃

Myślę sobie dzisiaj o tym jak było kiedyś, magiczne chwile w których działy się niesamowite rzeczy. Moje dzieciństwo z punktu widzenia małego dziecka było bardzo szczęśliwe, ale gdy teraz patrzę przez pryzmat czasu to łapię się za głowę myśląc jak na dużo rzeczy nie zwracałam uwagi, te które działy się do okoła mnie. Zacznę od tego, że wychowywałam się jako dziecko na wsi lecz pod koniec podstawówki przenieśliśmy się do miasta, nie było to jakieś nagłe przeprowadzenie się, gdyż nasz dom już stał tam ok 10 lat tylko po woli był remontowany, więc dużo czasu spędzałam "na budowie" oraz w obrębie mojego osiedla, więc nie było to dla mnie jakimś wielkim przeżyciem i nagłym zmianem otoczenia. Co było tak magicznego w moim dzieciństwie? to że czas prawie nie istniał, a wszystko co robiłam trwało wieczność i było dla mnie naprawdę świetne nawet te złe chwile miały swój urok. Do szkoły jechało sie rowerem a nawet szło piechtą a nie było to blisko 😊  Biegło się szybko do domu żeby zdarzyć na "Zbuntowany Anioł" albo "Power Rengers", a bajki były tylko o 19  lub rano w soboty. Jedyna muzyka jaka się słuchało to 30 ton albo radio, czasem się miało kasety. Pamiętam jak siostra dostała kasetę Britney Sperars to dopiero się ja słuchało albo juz jak mialo się bumboxa to  jedno CD się słuchało na pamięć. Zdjęcie się robiło jedno zajebiste na rok bo szkoda kliszy i tylko na specjalne okazje 😂😂 Szkołę też wspinam dobrze, miałam dużo przyjaciół i na ogół byłam lubiana. Zabawy na dworze były najlepsze , ile to my baz zbudowaliśmy, ile głupich pomysłów, ile wypadków, ile przeskrobalismy.... Ale waro było, podam parę przykładów: 1. Siostry zastanawiały się jak ro się biega na belce (chyba za dużo TV) a kto był królikiem doświadczalnym? Hmmm... Najmłodsza ja 😂 a ja ze też była ciekawa to weszłam i biege a one pchają.... Jak ja spadlam na plecy uuuu do dziś mam problemy z kregoslupem uszkodzilam go, nie moglam wstać chyba przez godzine potem jakoś doszłam do domu ale chyba przez 2 tygodnie nie mogłam biegać. Rodzice olali to 😢 2. Roszpalilismy super duze ognisko , gdzie? Za stodola! Jej ! Skonczylo sie dobrze ale malo brakowalo 3. Zabawy w stodole byly hardcor. Chowaliśmy sie między belkami i snopkami a jedyne co nas zabezpieczalo to sznurek przywiazany do nogi "zeby sie nie zgubić" ojej jak se teraz przypomne to nie wiem co by bylo gdyby sie jakas belka na nas zwalila, bo to ze dziadek nas z tamtąd wyganiał pokrzywą wcale nas nie zniechęciło. Było mnustwo takich akcji mniej bardziej hardcorowych to mimo tego, że w domu był nie zbyt dobrze ojciec pił, awantury, rękoczyny to i tak uważam że byłam w tedy bardzo szczęśliwa , gdzyż zawsze mogłam uciec z domu na dwór do przyjaciół , zwierząt i roślin. W mieście już tak pięknie nie było ale to w innym poście 😊  Wiec gdybym mogła jeszcze raz wybierać, to nie wiem czy nie lepiej bybyło zosrać na wsi w naszym wypadku to była katastrofa rodzinna. Często chciała bym się cofnąć do tych czasów, przeżyć to jeszcze raz... te wszystkie wyprawy, znajomości, zabawy, przygody ahhh... Dla mnie jest to naprawdę coś niesamowitego, życie bez komputerów, tabletów, telefonów... wiem teraz jestem maniakiem technologii, ale szerze o wiele lepiej mi się żyło bez tego. Bo teraz wydaje się wszytko takie puste i beznadziejne, dni są krótkie i uciekają tak szybko, a wszystkie dziecinne marzenia zanikły wraz z wkarczaniem w życie dorosłego człowieka. M

sobota, 23 kwietnia 2016

Wyzwanie 30 dni !

Jak tam wasza forma przed wakacjami? Trenujecie trochę? Ja od lutego chodziłam na siłownię do marca, czyli łącznie 2 miesiące. Szczerze mało mi to dało, zrezygnowałam z siłowni na rzecz ćwiczeń w domu. Jestem bardzo zadowolona, łącznie przez 2 tyg. schudłam 3 razy tyle niż przez 2 miesiące na siłowni. Zdradzę wam mój sekret udanego treningu i pełnego zadowolenia oraz widocznych rezultatów. Zapewniam, że po tym wyzwaniu do wakacji będziecie wyglądać jak Boginie. Nie martwcie się nie jestem kolejną super trenerką, czy dziewczyną udającą, że to magiczne ćwiczenia nagle zmienią twoje ciało. Ja zawsze byłam chuda i nie narzekałam na nadmiar „tłuszczyku”, wręcz przeciwnie uwielbiałam sport. Uczestniczyłam zawsze w zawodach lekkoatletycznych, piłki nożnej oraz siatkówki. Niestety przez problemy zdrowotne oraz branie hormonów przytyło mi się ponad 10 kg, od tam tej pory udało mi się schudnąć 8 kg. Teraz moja waga ciągle się waha raz przytyję raz schudnę, nie jest łatwo utrzymać wagi na poziomie takim jak by się chciało. Jestem taką osobą, która uwielbia jeść. Nie mam problemu z odmówieniem sobie słodyczy, alkoholu lub fast foodów.. Mogę bez nich żyć naprawdę, · ale nie mogę odmówić sobie obiadu takiego domowego, a wiadomo kuchnia polska do „dietetycznych” nie należy a okres wakacyjny jest najgorszy, gdy mamy do czynienia z ciągłym imprezowaniem, grillami, wyjazdami niestety jak dla mnie łatwo jest odmówić, ale chyba jak każdemu na krótką metę Przedstawiam wam super treningi modelujące ciało to jest moja plansza, z której korzystam. Jestem bardziej osobą, która woli zapisać sobie długopisem na kartce niż w laptopie, więc taka forma mi bardziej odpowiada, można ją śmiało wydrukować:O co w tym chodzi? Jest to wyzwanie polegające na 30 dniach ciągłych ćwiczeń.  W poszczególnych dniach wykonujemy różne typy ćwiczeń tu macie link do ćwiczeń. Jest to pierwsza wersja, ale ja robię inną gdyż ta za bardzo mi nie odpowiadała. Jak ja robię? Nie zwracam nawet uwagi na te literki A, B,C.. Załóżmy że dzisiaj jest mój pierwszy dzień treningu, czyli wykonuje ćwiczenia:

1 dzień - CARDIO - P1, NOGI - B1, BRZUCH- ABS(MEL B.) + A1 + C1
2 dzień - CARDIO - P2, NOGI - B2, PUPA - B1, BRZUCH- ABS(MEL B.) + A2 C3, DODATKOWO BOCZKI (TIFFANI) + Domowy aerobik
3 dzień - CARDIO - P3,K1, NOGI - B3,PUPA - B2, BRZUCH- ABS(MEL B.) A7 + C16 DODATKOWO BOCZKI (TIFFANI) + Domowy aerobik

Tu znajdziecie wszystkie ćwiczenia:
CARDIO (P1 - oznacza początkujących, K1 - krótkie)


Ćwiczenia dobieram według swoich potrzeb, upodobania oraz możliwości bądź też samopoczucia :) Więc jak dla mnie zestawienie ćwiczeń jest genialne i możemy dopasować je do swoich potrzeb oraz tego jaki efekt chcemy osiągnąć. 

Efekty? Widać po 3 dniach ćwiczeń, na razie zrobiłam przez cały kwiecień serię, ale sobie trochę odpuszczałam :( więc robiłam 3 pierwsze dni, a potem przerwa i znowu 3 pierwsze dni, dla tego jeszcze nie mam zapisanych reszty dni, bo jestem teraz przy 4, więc będę aktualizować na bieżąco :) Moim celem jest zredukować brzuch, nogi i pośladki.